Filmy dokumentalne
« Powrót do spisu

2004

W pierwszym dniu urzędowania generalnego gubernatora Hansa Franka przedstawiciele górali udali się na Wawel, by wręczyć mu złotą ciupagę. Stworzono Legion Góralski, który miał wejść w skład Waffen-SS.

Czy po latach, w rozmowie ze świadkami tamtych wydarzeń, uda się zrozumieć tę najbardziej niechlubną kartę w historii polskiego Podhala?


Film dokumentalny, 56 min. | Premiera: luty 2005


 

reżyseria: Artur Więcek „Baron”
scenariusz: Witold Bereś, Artur Więcek „Baron”
narrator-dziennikarz: Paweł Smoleński
zdjęcia: Marek Gajczak
scenografia i kostiumy: Katarzyna Filimoniuk
opracowanie muzyczne: Marek Czapczak
współpraca: Grażyna Mróz, Marek Zając
dźwięk: Marian Bogacki
montaż: Marek Klimaszewski
producenci: Ryszard Urbaniak, Witold Bereś
współpraca: Katarzyna Pokropek
produkcja: Bereś & Baron Media Productions s.c. i Agencja Filmowa TVP

Bohaterowie i świadkowie epoki:
Józef Pitoń, Henryk Jost, Jan Szczepaniak, Mieczysław Gąsienica – Samek, Henryk Krzeptowski (prezes Związku Podhalan), Stanisław Karpiel
Bolesław Dobrzyński, ks. Mieczysław Zoń, Józef Krzeptowski – Jasinek

Przekazuję cały swój majątek na rzecz oddziału partyzanckiego „Kurniawa” z własnej nieprzymuszonej woli, jako jedyne zadośćuczynienie dla Narodu Polskiego – tak wyglądała ostatnia wola Wacława Krzeptowskiego, jednego z liderów społeczności góralskiej, powieszonego w styczniu 1945 roku w Kościelisku za kolaborację z hitlerowcami. To był ostatni rozdział przemilczanej historii Polski, który rozpoczął się 7 listopada 1939 roku, gdy w pierwszym dniu urzędowania generalnego gubernatora Hansa Franka przedstawiciele górali udali się na Wawel, by złożyć mu hołd i wręczyć złotą ciupagę.
Śladami tamtej zdrady narodowej sprzed ponad 60 lat idzie w roku 2004 reporter „Gazety Wyborczej” Paweł Smoleński. Rozmawia z tymi, którzy dobrze pamiętają tamten czas, z historykami, z dzisiejszymi działaczami społecznymi na Podhalu, a nawet z duchownym.
Do Goralenvolk nie należała nawet znacząca część górali, nie zmienia to jednak faktu, że była to jedyna zorganizowana kolaboracja z III Rzeszą na ziemiach polskich, a działacze góralscy zdobyli się na czyn bezprecedensowy: wystawili własny Legion Góralski, który miał wejść

w skład Waffen-SS! Efekty były jednak żałosne. Udało się zwerbować tylko ludzi z marginesu, spojono ich wódką, a i oni, zaraz po wytrzeźwieniu, dezerterowali. Ostatecznie z 400 niedoszłych góralskich esesmanów czarne mundury przywdziało ... dwunastu.
A podziały szły przez całe Podhale. Przewodnicy przeprowadzali kurierów na Węgry, a anegdota opowiada, jak to jeden ze związanych z partyzantką górali nagabywany: „Dlaczego nie należycie do Goralenvolku? Przecież macie góralskie portki!”, odpowiedział: „Portki som górolskie, ale to, co w portkach, to jest cisto polskie!”.
Ale też nie dziwi, że dla wielu do dzisiaj nie jest to karta historii dumnego Podhala, o której chętnie się tam rozmawia.
Paweł Smoleński: „Bo tak naprawdę to nie górale byli winni działalności Goralisches Komitee. Ale zadra została, zadra rozgrzeszona bez pokuty. Może dlatego gdy padnie słowo Goralenvolk, na Podhalu zapada milczenie. Wielu nie chce mówić, bo uznaje, że nikt spoza górali tego nie zrozumie.”

Recenzje

Smoleński szuka prawdy o jednej z największych zdrad w dziejach Polski – góralach, którzy w czasie II wojny światowej kolaborowali z Niemcami. To, co dziś potrafią powiedzieć niektórzy bohaterowie tej historii, w jaki sposób dziś myślą, czasami szokuje.

Tym lepiej dla filmu i widza – opowieść wciąga i nie pozwala pozostać obojętnym. (…) Dojść do prawdy w gruncie rzeczy się nie daje. Film dostarcza materiał, który widz sam musi przetrawić.

Piotr Lipiński, „Gazeta Telewizyjna”, 4–10 lutego 2005