Książki
« Powrót do spisu

Bohater z cienia. Kazik Ratajzer

2012

Matka ma dziurę w piersiach po kuli, ale niemowlę żyje. Żyje i płacze, wyciągając rączki do nieznanego mu człowieka. (…) chwilę na nie patrzy, po czym rusza dalej. Przejmująca opowieść bohatera powstania w getcie i powstania warszawskiego.

Witold Bereś i Krzysztof Burnetko, „Bohater z cienia. Kazik Ratajzer”
(Świat Książki, Warszawa 2012)

Fragmenty

Wieczór. Koniec kwietnia 1943 roku. Warszawskie getto. Ostatnie dni powstania, od początku skazanego na klęskę. Cisza, w której huczą płomienie, trawiące kamienicę za kamienicą. Smród palonych ciał. Nagle odsuwa się właz jednego z tajnych bunkrów, w których – wegetując – ukrywają się bojowcy. Ktoś ostrożnie wychyla się i rozgląda wokół. To Bohater tej opowieści. Wychodzi na wieczorny patrol.
Niemców w getcie o tej porze nie ma: przyjęli taktykę wypalania w ciągu dnia kwartału kamienic za kwartałem, a wieczorem – wycofują się na tzw. aryjską stronę. Jest więc pusto, tylko gdzieniegdzie sterty trupów, układane mozolnie w ciągu dnia przez karne grupy złożone z ocalałych (chwilowo) Żydów. Zwłoki są do naga odarte – wiadomo, niemiecka gospodarka nie może sobie pozwolić, aby cokolwiek gdziekolwiek się marnowało, choćby były to stare łachy. One też są niezbędne do zwycięstwa na światowym żydostwem.

Jedną z pryzm ludzkich ciał mija właśnie Bohater, gdy niespodziewanie słyszy płacz niemowlęcia. Przystaje… Tak, płacz dociera właśnie ze stosu nagich trupów: na samym szczycie nagie ciało młodej matki obejmuje w obronnym geście kilkumiesięczne dziecko. Matka ma dziurę w piersiach po kuli, ale niemowlę żyje. Żyje i płacze, wyciągając rączki do nieznanego mu człowieka. Bohater chwilę na nie patrzy, po czym rusza dalej.
Po chwili nie słyszy już płaczu.

*

Jesień 2009 roku. Arabska restauracja na Starym Mieście w Jerozolimie. Tuż przy Via Dolorosa. Bohater patrzy nam prosto w oczy:
– Osądzacie mnie?

Losy Kazika Ratajzera/Simhy Rotema to temat na opowieść o Polsce i o Izraelu, ale przede wszystkim – o ludzkich wyborach i znaczeniu łutu szczęścia, o bohaterstwie i wyrzutach sumienia, o absurdach czasu wojny i roli polityki, o sile przyjaźni, o miłości wreszcie.
Ten urodzony na stołecznym Czerniakowie obywatel przedwojennej Polski pochodzenia żydowskiego, mając 17 lat, przystępuje do ruchu oporu w getcie warszawskim. Gdy w kwietniu 1943 r. wybucha tam powstanie, bierze udział w walkach, a następnie wydostaje się na aryjską stronę z misją przygotowania ewakuacji pozostałych przy życiu bojowców. Organizuje ją praktycznie sam – w brawurowy sposób wyprowadza kanałami i ratuje życie ok. 40 towarzyszom.

W sierpniu 1944 r. bierze udział w powstaniu warszawskim. Po zakończeniu wojny dołącza do grupy ocalałych z Zagłady Żydów, którzy postanawiają mścić się teraz na Niemcach. Akcja się nie udaje – jak przyznaje dziś Kazik, może na szczęście! On sam, znowu nielegalnie, przedostaje się do Palestyny i walczy w kolejnych wojnach, jakie młode państwo Izrael toczy z sąsiadami o przetrwanie. Wchodzi też do Rady Instytutu Yad Vashem, bo chce uhonorować polskich przyjaciół, którzy pomagali mu podczas okupacji…