Książki
« Powrót do spisu

Krąg Turowicza

2013

Autorzy nietuzinkowej biografii słynnego Naczelnego na blisko 700 stronach zebrali wspomnienia, anegdoty, biogramy, fragmenty ważnych artykułów, opowiadając o Turowiczu, „Tygodniku”, jego współpracownikach, a także o Polsce lat 1945–1999

„Krąg Turowicza. Tygodnik, czasy, ludzie. 1945–1999”; Witold Bereś, Krzysztof Burnetko, Joanna Podsadecka; Fundacja Świat Ma Sens, Kraków 2013

Jerzy Turowicz: Wiślna 12 – „Tygodnik Powszechny” – Kraków – Polska – świat. To niezwykłe, jak szerokie kręgi zataczały działania tego skromnego człowieka. Ta obszerna praca ma przypomnieć – również poprzez kampanię promocyjną – niezwykłą historię „Tygodnika Powszechnego”, jego Szefa, redaktorów, współpracowników i całego środowiska, a nade wszystko „tygodnikową” myśl.
Teraz można w jednym tomie poznać najważniejsze teksty „Tygodnika”, które zmieniały Polskę i Polaków. Dowiedzieć się o dramatycznych decyzjach redakcyjnych i politycznych, ale i zabawnych, codziennych zdarzeniach. Poznać inną historię Krakowa i polskiej kultury. Ta barwna, anegdotyczna opowieść wiedzie czytelnika od czasów komunizmu do pierwszych lat wolnej Polski. Przez stalinizm i wybuch nadziei roku 1956. Wielki sobór w Kościele katolickim. Dramat

kampanii antysemickiej w marcu 1968. Wybór papieża-Polaka. Fenomen Solidarności…
I jeszcze blisko półtorej setki biogramów polskich intelektualistów, ludzi kultury i mediów z różnych kręgów, którzy związali się z „Tygodnikiem”. W tym takich osobowości jak ks. Karol Wojtyła, Tadeusz Mazowiecki, Zbigniew Herbert, Leopold Tyrmand czy Paweł Jasienica… A nad wszystkim górujący, uśmiechnięty Jerzy Turowicz, który potrafi też być człowiekiem twardym.
To podróż przez pismo, przez historię najnowszą Polski, ale i przez życiorysy ludzi „Tygodnika”…
A książka ukazuje się dokładnie w setną rocznicę urodzin Jerzego Turowicza!

Recenzja

Nigdy nie będzie takiego Tygodnika. Nigdy nie będzie takiego Naczelnego. Ta książka uświadomiła mi, że lata, kiedy pracowałem pod Jego kierownictwem jako podrzędny korektor, są najciekawszymi w moim życiu.

Marcin Świetlicki, poeta, muzyk

 

Książka Witolda Beresia, Krzysztofa Burnetki i Joanny Podsadeckiej nosi tytuł „Krąg Turowicza" i jest historią „Tygodnika" od chwili jego powstania do śmierci redaktora naczelnego w 1999 roku. Można ją czytać dwojako – jako spójną opowieść o piśmie ważnym dla kształtowania się polskiej demokracji lub jako pewnego rodzaju leksykon. W toku narracji – niejako na wzór encyklopedycznych haseł – autorzy wyróżniają raz po raz poszczególne fragmenty tekstu poświęcone np. związanym z „Tygodnikiem" nazwiskom. A są to nazwiska nie byle jakie, by wymienić tylko Stefana Kisielewskiego, Leopolda Tyrmanda, Antoniego Gołubiewa, Stanisława Stommę czy Józefę Hennelową. Publikacja zawiera ponadto obszerne cytaty z najważniejszych artykułów, jakie przez dziesięciolecia ukazywały się w „Tygodniku", stając się tym samym swoistym kompendium wiedzy na temat jego historii.
Zbierając na blisko siedmiuset stronach wszystko, co w tej historii najbardziej istotne, autorzy „Kręgu Turowicza" dokonali niemałej pracy dokumentacyjnej. Ale to nie znaczy, że nie wpadają wcale w ton polemiczny. Weźmy niedawną książkę Romana Graczyka „Cena przetrwania? SB wobec 'Tygodnika Powszechnego'", w której publicysta skłania się ku tezie, że krakowskie pismo było – wyjąwszy lata stalinowskie – elementem systemu komunistycznego. Dla Beresia, Burnetki i Podsadeckiej to teza nie do przyjęcia, więc dają jej odpór, powołując się na polemikę historyka Andrzeja Friszkego. Starają się pokazać, że choć „Tygodnik" był pismem ukazującym się oficjalnie, do pewnego stopnia udawało mu się głosić poglądy nieprzychylne władzy komunistycznej.

Małgorzata I. Niemczyńska, „Gazeta Wyborcza", Kraków 29/12/2012

Opowieść o narodzinach i dojrzewaniu „Tygodnika", o jego charyzmatycznym naczelnym i dziesiątkach innych ludzi, którzy wraz z nim tworzyli oblicze tego czasopisma, a zarazem i o epoce, w której wydawanie prasy katolickiej stanowiło wyzwanie większe niż kiedykolwiek, udała się autorom doskonale. Niełatwo w sążnistej publikacji o charakterze dokumentalnym, pełnej dat i nazwisk, tak skonstruować narrację, by odbiorca nie poczuł się zmęczony czy znudzony; tymczasem Krąg Turowicza, zwłaszcza w partiach dotyczących czasów nieco odleglejszych – do końca lat 80 włącznie – czyta się niemal jak powieść, dopiero fragment opowiadający o pierwszych wolnych wyborach i wydarzeniach krótko po nich następujących wydał mi się troszkę cięższy i mniej dynamiczny (nie do tego jednak stopnia, by zepsuć przyjemność doznaną podczas wcześniejszych etapów lektury). W historii tej śmieszą i oburzają zarazem fragmenty opisujące absurdalne ingerencje cenzury w publikowane teksty, podziw budzą sposoby, jakich chwytali się redaktorzy, by się przed takowymi incydentami ustrzec, imponuje rozległość horyzontów i otwartość spojrzenia praktycznie wszystkich autorów piszących dla „Tygodnika", a urzeka przedstawienie wzajemnej emocjonalnej bliskości zespołu redakcyjnego – w czym z pewnością spora zasługa naczelnego, roztaczającego wokół siebie klimat sprzyjający nawiązywaniu przyjaźni lub przynajmniej okazywaniu tolerancji. Sentymentalną wartość tej niepospolitej biografii docenią zapewne wierni fani pisma redaktora Turowicza, a dokumentalną także i ci, którzy znają je tylko pobieżnie lub wcale, zaś po książkę sięgną z racji zainteresowań historią polskiej prasy czy dziejami opozycji w PRL. Nieocenione znaczenie dla czytelnika, który z racji swego wieku nie towarzyszył „Tygodnikowi"od zarania, mają obszerne cytaty z artykułów publikowanych na przestrzeni lat, zwłaszcza w czasach, gdy nie było jeszcze mowy o elektronicznej archiwizacji. (...) satysfakcja z lektury jest ogromna.

Dorota Tukaj, Wirtualna Polska, 21.01.2013