Książki
« Powrót do spisu

Trzecia Rzeczpospolita od płota do płota, czyli Zoszczenko wiecznie żywy

1999

Inspirowane Michaiłem Zoszczenką 22 historyjki o prominentach pierwszego 10-lecia III RP

„Trzecia Rzeczpospolita od płota do płota, czyli Zoszczenko wiecznie żywy” (Witold Bereś i Jerzy Skoczylas; ilustracje: Jacek Gawłowski),
Wydawnictwo Prószyński i S-ka, Warszawa 1999

Witold Bereś z Jerzym Skoczylasem od dawna lubili kpić z wielkich – nadto Skoczylas był fanem twórczości Michaiła Zoszczenki, a w szczególności jego słynnych opowiadań o Leninie. Bereś także, ale on nie umiał ich na pamięć. Okazało się, że Zoszczenko jest wiecznie żywy – trzeba go tylko twórczo zastosować do polskich realiów.

Powstał zatem cykl bajek o polskich politykach: braciach Kaczyńskich, Andrzeju Lepperze, Tadeuszu Mazowieckim i wielu innych. Książka odniosła zaskakujący sukces, przekraczając 12 tysięcy sprzedanych egzemplarzy…

Recenzja

Pewnego poranka Witold Bereś pokazał Jerzemu Skoczylasowi książkę „Opowiadania o Leninie” Michaiła Zoszczenki i powiedział:
 –  Słuchaj, Jurek, teraz napiszemy tę książkę. Skoczylas bardzo się zdziwił. (...) Bereś jednak wyjaśnił przyjacielowi, że duża forma może być zbudowana z małych form, na tym właśnie polega dialektyczna jedność przeciwieństw. A poza tym można napisać jeszcze raz tę samą książkę. To się nazywa rimejk. W Hollywood zrobili dużo dobrych rimejków: nakręcili drugiego „King Konga”, drugą „Godzillę” oraz „Szczęki” II, III i IV. Warto też wspomnieć o dokonaniach ekologicznego posła Radosława Gawlika, który pełną garścią czerpie z dorobku św. Franciszka i nikt nie ma do niego pretensji o wtórność.

Słysząc te argumenty, Skoczylas nie opierał się więcej i obaj przyjaciele zaraz wzięli się do pisania. Dzięki temu w księgarniach pojawiła się książka „Trzecia Rzeczpospolita od płota do płota, czyli Zoszczenko wiecznie żywy”, w której można przeczytać mnóstwo pouczających historii  –  np. o tym, jak Tadeusz Mazowiecki stłukł kryształową figurkę Dzierżyńskiego, jak Leszek Moczulski kupił zabawkę pewnemu chłopcu albo jak marszałkowi Senatu Adamowi Struzikowi podarowano rybę.
Ta książka to bardzo śmieszny rimejk
.

Wojciech Maziarski: O tym, jak Bereś i Skoczylas przerobili Zoszczenkę; „Gazeta Wyborcza”, 25.11.1999

Fragmenty

Za komuny było nam jak za cara. Nie trzeba było myśleć, bo każdy wiedział, kto swój, kto wróg, kto mądry, kto głupi, kto łysy, a kto ślusarz. Redagowaliśmy więc z kolegami podziemne pismo „Promieniści”, w którym chłostaliśmy reżim aż dudniło, a na nas spływały stypendia w Paryżach i przeróżne Polcule. Aż tu nagle w 1989 roku powstał Nasz Rząd i szczęście prysło jak bańka mydlana. Zadaliśmy sobie leninowskie pytanie: „Co robić?” (gdy Nasz Rząd coś palnie). Sami na to byśmy nie wpadli, ale pomogły nam „Opowiadania o Leninie” Michaiła Zoszczenki: chwalić, chwalić i jeszcze raz chwalić.
Zoszczenko nie doczekał upadku komuny, dlatego ograniczył się do zachwytów nad Leninem.

Myśmy doczekali i możemy podziwiać innych Wielkich Wodzów: Lecha Wałęsę, Leszka Millera czy Stefana Niesiołowskiego. Jak wiadomo, monopol na Polityczną Mądrość mają wszystkie partie, stronnictwa i inne kanapy. (…)
Uważny Czytelnik z łatwością spostrzeże, że autorów jest nie dwóch, tylko trzech, a największą robotę odwalił wspomniany Michaił Michajłowicz Zoszczenko. Na Stadionie X-lecia miliony Polaków i Rosjan codziennie robią korzystne interesy. Niniejszym przyłączamy się do tego pożytecznego procederu.
Da zdrastwujet drużestwo narodow Polszy i Rossiji!