Co u nas nowego?
«

Polska premiera "Marek Edelman. Being on the Right Side"

27/04/2016

 

 

 

 

Podczas premiery zaprezentowane zostały także fragmenty filmu „Commandant Edelman” w reżyserii Artura Więcka „Barona”, do którego Bereś i Burnetko napisali scenariusz. Swoje utwory zaprezentował również zespół Magda Brudzińska Klezmer Trio.

„Zło zaczyna się od małych rzeczy”

- To były jeszcze czasy komunizmu. Znaliśmy książkę Hanny Krall „Zdążyć przed Panem Bogiem”, która rozpropagowała postać Marka Edelmana. Postanowiliśmy pojechać do niego do Łodzi. Zrobiliśmy wywiad. Najpierw nas opieprzył, a potem zaczęliśmy się wpraszać – opowiadał o pierwszym spotkaniu z Edelmanem Krzysztof Burnetko.

Jak dodał Witold Bereś, nawet dziś trudno jest zrozumieć wszystkie lekcje Edelmana. – Jego już nie ma, ale o tragedii zagłady musimy pamiętać. Jak wytłumaczyć 15-latkom, na czym polegał Holocaust? Bardzo trudno – stwierdził pisarz, który przytoczył historię pewnego szczególnego spotkania w Bytomiu. – Sala kinowa zapchana młodzieżą uczącą się w szkołach średnich. Zostali oni zagonieni z lekcji – zamiast siedzieć w szkole, wysłano ich na nudziarstwo. Jak przyciągnąć uwagę takiej grupy młodzieży? Nasz przyjaciel Tomasz Schimscheiner powiedział: „Słuchajcie, jest was 400 osób na Sali, w getcie żył 400 tys. ludzi. Teraz pomyślcie sobie, że z tego getta ocalało około 40 osób.” Po czym Tomek podszedł do pierwszego rzędu, w którym siedziała pewna para. Zwrócił się do dziewczyny: „za chwilę zostaniesz tylko ty i nikogo więcej na tej sali nie będzie” – opowiadał Bereś. Jak dodał, choć zło dzieje się cały czas, to skala „Holokaustu była nieporównywalna”.

–  Marek Edelman mówił, że zło zaczyna się od napisów, od graffiti, od małych rzeczy. Wydawało mi się, że jest przewrażliwiony, ale teraz myślę, że te przestrogi były prawdziwe – dodał Bereś.

 

„Wielkość Edelmana to wielkość dobrego człowieka” 

Autorzy książki „Marek Edelman: Being on the Right Side” dwa dni przed premierą przyjechali ze spotkań autorskich w Waszyngtonie i Toronto. – Sale były pełne i  – co nas zaskoczyło – kiedy opowiadaliśmy o Edelmanie, o jego świecie wartości, ludzie płakali – powiedział Burnetko.

- Publiczność była różna – byli ocalali z Holokaustu, byli studenci. Mówili, że to doświadczenie Edelmana jest ważne także dziś, także w Stanach Zjednoczonych, mówili o tym, że prawa człowieka ustępują miejsca innym wartościom, że żałują, iż dzisiaj nie ma więcej Marków Edelmanów – dodał.  - W Edelmanie uderzająca była krystaliczność sądów, pisał listy do Clintona, upominał się o Czeczeńców, zawszy gdy życie ludzkie było zagrożone, on występował. Mnie ciągnęło do niego to, że umiał dokonywać wyborów – stwierdził Burnetko.

Witold Bereś zwrócił uwagę na fakt, że Edelman „był po prostu bardzo dobrym człowiekiem”. – Był bardzo mądry, twardy, o jasnych poglądach. Uwielbiałem, kiedy nas opieprzał – wiedziałem, że nam się należy. Wielkość Edelmana to wielkość dobrego człowieka. W pamięci zapadło mi zwłaszcza jedno zdanie Edelmana: „jeśli nie idziesz z przyjaciółmi, to idziesz sam”. Chciałbym państwu zatem powiedzieć: namawiam, żebyście oglądali filmy i czytali książki o nim, bo każdy na tym skorzysta. Kobiety się w nim zakochają, a mężczyźni będą iść twardo przez życie – podsumował Bereś.

 

 

 

 

 

 

Złoty mecenas książki:                                                              Wsparcie projektu: